The Human Computers o pisaniu piosenek z sensem


The Human Computers - występ uliczny podczas Festiwalu BuskerBus
The Human Computers podczas Festiwalu BuskerBus, fot. Joanna Dryjańska-Plute

Rozmowa z The Human Computers o wolności w tworzeniu muzyki, pisaniu piosenek z sensem i dlaczego wykonywanie coverów nie wydaje się właściwe.

Być może zbudowałbym większą publiczność, gdybym grał na ulicy „Wonderwall” zamiast moich piosenek. Prawdopodobnie zarobiłby także więcej pieniędzy, ale nie czułbym się z tym dobrze. Jeśli nie napisałbym piosenek, które wykonuję, byłoby to okradanie kogoś. To byłaby jego praca, jego sukces, nie mój.

The Human Computers

Cześć Jakob! Co u Ciebie? Co porabiałeś w ostatnim czasie?

U mnie całkiem dobrze. Dużo się wydarzyło w ciągu ostatnich miesięcy. W sierpniu wydałem swój trzeci studyjny album „Petty Misdemeanour”, a w październiku (w końcu!) skończyłem moją pracę magisterską z fizyki. Poza pracą nad nowymi piosenkami rozpocząłem także nowe projekty. Zdecydowałem się nad prowadzeniem działalności pobocznej jako fotograf, zbudowałem samodzielnie moją stroną internetową, i jestem bardzo blisko wydania mojej debiutanckiej książki z poezją. Zrobiłem do niej zdjęcia, zaprojektowałem jej wygląd, a obecnie szukam wydawcy. Zacząłem też pisać moją drugą powieść, ale jest to dla mnie coś nowego, więc nie wiem jeszcze, jak to się potoczy. Tak więc mam całkiem sporo projektów, nad którymi pracuję.

Zdecydowanie wiesz, jak znaleźć sobie zajęcie! Gratulacje! Jak zaczęła się Twoja muzyczna przygoda?

Wszystko zaczęło się, gdy miałem siedem lat. Mój brat rzucił lekcje perkusji w szkole muzycznej, za które moja mama już zapłaciła, więc zająłem jego miejsce i bardzo mi się to spodobało. Kilka lat później zacząłem brać lekcje gry na gitarze i tak szybko, jak byłem w stanie zagrać pierwszych kilka nut, chciałem pisać własne utwory. Od tego czasu pisałem swoją muzykę i teksty. Szczerze mówiąc, pierwsze kompozycje były złe, podobnie teksty, ale zawsze starałem się poprawić w tym, co robię.

Gdy miałem 17 lat, z zespołem „Blanked”. Wydałem pierwszy album, który sami napisaliśmy i nagraliśmy. Z dwójką przyjaciół graliśmy heavy metal w piwnicy w domu moich rodziców, gdzie także nagrywaliśmy muzykę. Piosenki były coraz lepsze, ale dźwięk był kiepski. Tak czy siak, dobrze się bawiliśmy, jednak w pewnym momencie zespół się rozpadł i zdecydowałem się robić wszystko sam. Kilka lat później, w 2016, dokończyłem mój pierwszy samodzielny album „The Vanquished & The Uprising” i wydałem go pod nazwą „The Human Computers”. Od tego się wszystko zaczęło!

Jakiego albumu słuchałeś najczęściej w swoim życiu?

Oj, to ciężkie pytanie! Myślę, że jest trochę takich albumów, które obsesyjnie słuchałem i które na mnie wpłynęły. Jak na razie, najlepszy z nich to „Shallow Bed” zespołu Dry the River. Odkryłem ich w 2000 roku na małym festiwalu blisko mojego miasta rodzinnego w Niemczech i było to coś niewiarygodnie wspaniałego. Niestety, zespół nagrał jedynie dwa albumy, zanim się rozpadł.

Potrzebuję muzyki, by uwolnić emocje

The Human Computers „Masterpiece”

Nie będę Cię pytać o znaczenie Twoich piosenek, ponieważ na swojej stronie wyjaśniasz swoje intencje i myśli piosenka po piosence. Napisałeś, że czasami masz wrażenie, że ludzie przegapili wszystkie szczegóły. Co sprawiło, że tak myślisz. Czy uważasz, że to ważne, aby ludzie nie interpretowali piosenek po swojemu?

Nie jestem pewny, czego chcę, szczerze mówiąc. Niektóre z moich piosenek są emocjonalne i uważam, że to jest to kluczowe, aby ludzie wiedzieli, o czym one są, aby móc je zrozumieć. Jednocześnie, nie chcę, żeby to było zbyt oczywiste i nie chcę, żeby wszyscy rozumieli. 

Idealnie byłoby, gdyby słuchacz zainteresował się moją muzyką na tyle, aby zagłębić się w tekst, bo jest tam wiele do odkrycia. Zdaję sobie jednak, że większość ludzi to nie obchodzi. Być może jest to wpływ muzyki popularnej, gdzie produkuje się ogromną liczbę piosenek bez głębszego sensu.

The Human Computers

Oczywiście, słuchacz może swobodnie interpretować moje piosenki i jest to w porządku. Wyjaśnienia na mojej stronie są dla zainteresowanych osób, które chcą wiedzieć, o czym myślałem, gdy pisałem piosenkę.

Pisząc piosenki o swoim życiu, otwierasz swoją duszę przed każdym, kto słucha Twojej muzyki. Czy jesteś równie otwarty, gdy rozmawiasz z ludźmi, a nie śpiewasz?

Nie, zdecydowanie nie. Jeśli jest jedna rzecz, której nie potrafię, to rozmawianie o moich uczuciach. Dlatego potrzebuję muzyki, aby je uwolnić. Dla niektórych ludzi może wydać się to dziwne, że prędzej wykrzyczę moje emocje przed publicznością, niż porozmawiam o nich prywatnie. Jeśli występuję przed dużym tłumem, tracę połączenie z indywidualnymi osobami, z kolei twarzą w twarz jest to dla mnie zbyt intymne.

Fight Night Combat w Krotoszynie podczas Festiwalu BuskerBus z muzyką w wykonaniu The Human Computers
Fight Night Combat z muzyką na żywo w wykonaniu The Human Computers fot. Małgosia

Moja muzyka jest moja i tylko moja

Jesteś nie tylko jednoosobowym zespołem, ale jesteś także odpowiedzialny za nagrywanie swoich piosenek, projekt okładki i wiele innych rzeczy. Robisz wszystko sam, bo daje Ci to całkowitą kontrolę lub wolność, czy nie znalazłeś nikogo, komu możesz zaufać?

Lubię ten pomysł tworzenia wszystkiego dokładnie tak, jak chcę, ale jest wiele innych powodów, dlaczego to robię. Moim zdaniem projekt okładki musi pasować do muzyki, a oczywiście nikt nie zna mojej muzyki lepiej niż ja. Tak więc, zamiast wyjaśniać wszystkie szczegóły zewnętrznemu grafikowi, jest to bardziej efektywne, gdy robię to sam. Poza tym naprawdę mi się podoba proces tworzenia okładki, ponieważ mogę uwzględnić moje drugie hobby — fotografię.

Moja muzyka to jedyna rzecz, która mi została, gdzie mogę robić to, co chcę i nikt mi nie mówi, jak mam to robić. Moja muzyka jest moja i tylko moja. Pokochałem ten rodzaj wolności.

The Human Computers

Jaki jest Twój proces twórczy? Co powstaje pierwsza: tekst czy muzyka? W którym momencie wiesz, że piosenka jest gotowa?

Zazwyczaj piszę muzykę i tekst jednocześnie, ale szybciej mi idzie z muzyką. Kiedy muzyka jest gotowa, mam więc już część tekstu, który muszę dokończyć. 

Piosenka jest gotowa, kiedy tak czuję. Nie ma żadnego obiektywnego kryterium. Zazwyczaj pierwszy zarys jest zbyt prosty, jak na mój gust, więc dodaję trochę elementów, potem gram ją w kółko, zmieniam aranżację i dopracowuję, dopóki nie jestem usatysfakcjonowany.

Słuchasz własnej muzyki?

Tak. Czasami, tylko żeby porównać jakość dźwięku. To jest niezbędne dla mnie, żeby móc go poprawić, bo nagrywam wszystko sam. Staram się znaleźć błędy, które popełniłem, żeby zrobić to lepiej następnym razem.

Pisanie i nagrywanie muzyki to coś, co uważam za moją pasję. Podoba mi się każdy krok w tym procesie, od pisania do nagrywania, ale także miksowanie i mastering. Jestem dumny z tego, co zrobiłem i lubię słuchać finalnego produktu.

The Human Computers „In the Crashing Waves”

Muzyk musi znaleźć swoją publiczność

Jakie masz doświadczenie w występach na ulicy? Co jest najbardziej ekscytujące i najbardziej trudne w graniu na ulicy?

Jestem całkiem nowy, jeśli chodzi o występy na ulicy. Na początku mojego projektu THC, jedynie nagrywałem samodzielnie muzykę. Kiedy zdecydowałem się ją wykonywać na żywo, występowałem tylko na scenach, gdzie miałem dostęp do prądu. Zdobyłem pierwsze doświadczenie w buskingu na dużym festiwalu muzyki i sztuki ulicznej Stramu w Wurzburgu. Kiedy to robiłem po raz pierwszy, czułem się niepewnie. Musiałem zmienić trochę moje piosenki, żebym mógł je sam zagrać i zajęło mi trochę czasu, zanim sobie uświadomiłem, że niektóre utwory w ogóle nie działają. Po jakimś czasie, miałem w końcu pojęcie jak to robić, żeby niektórzy ludzie zaczęli reagować.

Zdaję sobie sprawę, że moja muzyka nie przemawia do każdego, co bywa trudne, gdy występuję na ulicy. Większość ludzi jedynie przechodzi obok, nie zwracając na mnie uwagi. Sprawia to jednak, że jestem jeszcze bardziej zadowolony, gdy ktoś się zatrzymuje i słucha.

The Human Computers

Pewnego razu młoda dziewczyna usiadła przede mną, kiedy przygotowywałem się do występu. Siedziała tak przez cały czas, jak grałem, słuchała uważnie i odeszła, gdy skończyłem. Chociaż prawdopodobnie była jedyną osobą, która tak naprawdę słuchała, było to jedno z moich najlepszych doświadczeń na ulicy.

Jest taki cytat z kultowego polskiego filmu „Miś”: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. To poprzez reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę”. Granie na ulicy własnych utworów zamiast coverów jest dość odważne. Czy myślisz czasami „ach, mogłem lepiej zagrać Oasis”? Jak ludzie reagują na Twoją muzykę?

Ludzie reagują bardzo różnie. Mam wrażenie, że większość osób nie lubi mojej muzyki, lub nie obchodzi ich ona. Niektórzy myślą, że jest całkiem dobra, a najmniejsza część jest entuzjastycznie nastawiona. Jednak muzyka to przede wszystkim gust i jako muzyk, muszę znaleźć swoją publiczność. Granie na ulicy wymaga oswojenia się z myślą, że nie wszystkim się podoba, co robię i powoli się do tego przyzwyczajam.

Być może zbudowałbym większą publiczność, gdybym grał „Wonderwall” zamiast moich piosenek. Prawdopodobnie zarobiłby także więcej pieniędzy, ale nie czułbym się z tym dobrze. Jeśli nie napisałbym piosenek, które wykonuję, byłoby to okradanie kogoś. To byłaby jego praca, jego sukces, nie mój.

The Humman Computers podczas występu na ulicy w ramach Festiwalu BuskerBus 2020
The Human Computers podczas Festiwalu BuskerBus we Wrocławiu fot. Małgosia

Zatrzymujesz się często na ulicy, gdy widzisz buskerów? Kim są Twoi ulubieni artyści uliczni?

Jeśli ktoś jest naprawdę dobry to tak, zdecydowanie się zatrzymuję. Musi to być jednak coś oryginalnego. Jeśli muzyk gra piosenkę, którą już znam, jest to mało prawdopodobne. Niestety jest niewielu buskerów, którzy wykonują swoje własne piosenki.

Mój ulubiony performer uliczny to szwajcarski komik „This Maag”. Poza jego przezabawnym pokazem uwielbiam sposób, w jaki wchodzi w interakcję z publicznością podczas improwizowanych części.

Jakie masz cele na najbliższy czas? Czego mogę Ci życzyć?

Na dłuższą metę chciałbym być niezależnym, pełnoetatowym artystą, nie tylko jako muzyk, ale także jako fotograf i pisarz. Dotarcie tam zajmie trochę czasu, jeśli kiedykolwiek będę w stanie to osiągnąć, ale na pewno przydadzą mi się dobre życzenia.

Trzymam kciuki! Powodzenia ze wszystkimi projektami!

O The Human Computers

The Human Computers to solowy projekt muzyczny Jakoba Hagena. W swoich piosenkach opowiada o własnych przeżyciach i poglądach. Dotyka tematu śmierci i przeżywania żałoby po stracie bliskiej osoby. Jakob nagrywa wszystkie instrumenty samodzielnie. The Human Computers wydał trzy albumu studyjne: „The Vanquished & The Uprising” (2016 – limitowana edycja w zaledwie 17 kopiach!), „Humdinger” (2018) oraz „Petty Misdemeanour” (2020).

The Human Computers znajdziesz tutaj:

Oficjalna strona

Instagram

Facebook

Muzykę możesz kupić tutaj: Bandcamp

Comments